
Graffiti to rodzaj sztuki ulicznej, uprawianej często pod osłoną nocy, ponieważ zazwyczaj teksty albo obrazy na murach powstają w miejscach do tego nieprzeznaczonych. Historia tego rodzaju sztuki jest długa jak historia samej ludzkości, za pomocą „ściennego przekazu” można bowiem wyrazić siebie, wyrazić swój sprzeciw lub poparcie w danej sprawie, albo po prostu coś zareklamować. Nie zawsze to, co pokrywa mury, ma jednak wiele wspólnego ze sztuką, ale często jednak „bohomazy” niesłusznie nazywa się graffiti. Powinno się jednak postawić wyraźną granicę pomiędzy sztuką a aktami zwykłego wandalizmu, chociaż pewnie nie każdy sobie życzy, by jego prywatną (nawet niezbyt atrakcyjną dla oka) przestrzeń zdobiły nawet najbardziej wymyślne „freski”. Najlepiej byłoby zatem (dla obu stron) działać w porozumieniu. Mamy w dzisiejszych czasach wiele dowodów takiego „porozumienia” w postaci pięknie ozdobionych budynków prywatnych firm lub punktów usługowych. Graffiti może być bowiem świetną (i dobrze widoczną) reklamą danej firmy.
Mając jednak na względzie problematykę ekologii w budownictwie (i innych dziedzinach), należałoby poszukać alternatywnych form graffiti, nie korzystających z (często) toksycznych farb w sprayu. A takimi formami mogą być odmiany „ściennej sztuki” takie jak reverse i clean graffiti, w których głównym materiałem jest… woda. Wiele firm w Polsce oferuje już tego rodzaju usługi reklamowe. Taka reklama nie jest wprawdzie długotrwała, jej „żywotność” to około 3 miesiące, ale ze względu na środowisko naturalne chyba warto korzystać z takich odmian graffiti, będzie to nie tylko rekomendowanie własnej działalności ,ale również akcji proekologicznych. Więcej informacji o tego typu przedsięwzięciach można przeczytać np. na stronach serwisu inhabitat.com.
zdjęcie za inhabitat.com