Plama oleju, która od kilku tygodni rozciąga się wzdłuż amerykańskich wybrzeży, może doprowadzić katastrofy ekologicznej.W paru hrabstwach znajdujących się najbliżej brzegu już ogłoszony został stan wyjątkowy. Przypomnijmy: plama powstała w wyniku zatonięcia platformy wiertniczej, należącej do BP, w Zatoce Meksykańskiej. Naukowcy, ale także zwykli Amerykanie szukają sposobów na unieszkodliwienie setek tysięcy litrów ropy, które dostały się do oceanu.
Moda na ekologiczne budownictwo spowodowała, że pomysły dotyczą bardziej „zielonych” rozwiązań (chodzi w końcu o powstrzymanie zanieczyszczenia, a nie jego potęgowanie). Ciekawy sposób zaproponowali dwaj pracownicy firmy CW Roberts, zajmującej się budową dróg. Za pomocą dość prostego doświadczenia, pokazali oni, że olej z wody można usunąć, używając do tego… siana. Wyschnięte liście trawy wciągają w siebie olej i go zatrzymują. Wtedy można wyciągnąć je z wody za pomocą siatki. Rozwiązanie jest nie tylko tanie (choć jeśli plama nadal będzie rosnąć, to będzie trzeba wyczyścić z siana wszystkie amerykańskie stodoły), ale także ekologiczne.