
Kiedyś czwarte co do wielkości miasto Ameryki, znane z przemysłu samochodowego, Detroit pustoszeje. W ciągu 40 lat liczba jego mieszkańców spadła o połowę, a ceny domów są najniższe w kraju. Niedawno pojawił się jednak nowy pomysł na uratowanie ginącego miasta.Jego autorem jest milioner John Hantz, który chciałby przekształcić Detroit w… wielką, zieloną farmę. Wszystko – oczywiście – ma być oparte na innowacyjnych technologiach budowlanych, a całość kosztów inwestycji ma być na poziomie 30 milionów dolarów. Miasto mogłoby być przykładem jak w pełni korzystać z możliwości ekologicznego budownictwa.
To pozwoliłoby nie tylko przekształcić już istniejące budynki (w mieście są całe opustoszałe dzielnice!), ale także zagospodarować nieużywane tereny wokół. Takie rozwiązanie znacznie zmniejszyłoby też bezrobocie w mieście , które obecnie wynosi 27% i jest jednym z najwyższych w kraju.
Eksperci są jednak sceptyczni, czy Detroit uda się odzyskać dawną pozycję. Problem nie leży bowiem tylko w pustych budynkach i mieszkańcach bez pracy – miasto zmaga się też z wysoką przestępczością. Miastu bardzo trudno będzie więc nadrobić zaległości i wydostać się z kryzysu.